Uniwersum Wiedźmin – Opowiadanie „Zderzenie światów”

Myślę że w sumie dobrze wybrałeś, by to ifryt wchłonął intersekcję. – powiedział Mirogod do wiedźmina kiedy oboje wsuwali tubę z potworem pod bramę owalnego portalu – ifryty same w sobie są niezależne, więc oszczędzi ci trochę czasu kiedy sam pokona inne potwory broniące dostępu do wypaczonej intersekcji. Po pokonaniu wszystkich goliatów i archesporów o których mówiłeś, powinien zająć się wypoczynkiem nad słoikiem akumulując jak najwięcej energii. A ponieważ obiekt jest sam lekko spaczony… – zaczął badacz, ale przerwał bo przestraszył się ifryta który nagle rąbnął w ścianę szklanej tuby pokazując zęby. – będzie łaknął jej jak najwięcej w szybkim tempie. Będzie rósł i nabierał się pod wpływem mocy, może nawet wyewoluować w coś innego. Proponuję od siebie blokować jego magię w jakiś sposób… – Zrobię to tak samo jak próbowałem zamykać portale, powinno tym razem go nie kopiować. – skończył Geralt kiedy dopchnęli tubę na miejsce. Badacz podszedł do komputera (Geralt nie krył zdziwienia taflą ekranu), wpisał komendę, i wcisnął czerwony guzik zwalniający. Otworzył się portal świecący białym jasnym kolorem. – No Geralt, załatwione, teraz tylko podać koordynaty… – Ale ja ich nie znam, mówiłem! Zaraza! – przekrzykiwał odgłosy portalu. Badacz zamyślił się, wyszukał na ekranie dostępu do archiwum, i wcisnął jeszcze raz guzik. Owal zmienił kolor na fioletowy, przez chwilę Geralt słyszał odgłosy plujących pociskami archesporów za portalem, Więcej nie usłyszał, spaczony ifryt w tubie wyrżnął z silnym impetem z teleport, i wszystko zniknęło. – Skąd wiedziałeś gdzie go posłać? – zapytał Geralt zdumionym głosem. – Przypomniało mi się że mieliśmy logowanie starych teleportów w obie strony. Twoje przejście do tego świata musiało w nim zostać zapisane, razem z punktem wejścia i wyjścia. Wystarczyło odwrócić kierunek przenoszenia. – Dokończył badacz spokojnie odwracając się do Geralta. Geralt pokręcił głową, nie skomentował. – Nie wiem jak ja to sobie wszystko w głowie poukładam… – powiedział powoli Geralt łapiąc się za głowę. – Jeśli nie będziesz mógł znieść, zawsze możesz zapomnieć. Od siebie proponuję… wódki? – Zaproponował niewinnie Mirogod. Geralt uśmiechnął się w duchu, – Widzę że w czymś jednak będziemy mogli się dogadać. – skończył wiedźmin, po czym oboje wyszli z pokoju.

Gdy Mirogod i Geralt szli razem korytarzem, spotkali ponownie strażników. Ci, jak na komendę ustawili się w pozycjach strzeleckich i jeden z nich krzyknął – Stój bo strzelam! – Geralt nie miał ochoty znowu dawać się złapać. Nie wierzył że posłuchają próśb badacza żeby nie strzelali postanowił działać, złożył za plecami palce w znak Quen i ruszył do ataku. Zaskoczeni strażnicy otworzyli ślepy ogień, pociski jednak odbijały się leniwie od tarczy jaką zapewniał znak. Geralt już wcześniej podpatrzył działanie karabinów, nie chciał jednak nikogo zabijać, więc powywracał wszystkich wyciągając magazynki i odrzucając jak najdalej. Z oddali badacz nadal krzyczał – Nie strzelać, nie zabijać! – nikt jednak go nie słuchał, Któryś ze strażników podłożył Geraltowi nogę, to ten złapał go za stopę rzucił nim o ścianę wybijając nogę ze stawu. Geralt nie zastanawiał się, biegł dalej, swoim wyczulonym słuchem słyszał szum drzew, i śpiew ptaków. Jest, światełko w tunelu, na końcu przeszklone drzwi, które nie otwierały się na zbliżenie, Geralt wyskoczył, wybił szybę, i wylądował na chodniku. – Gdzie ja do cholery jestem… – powiedział do siebie wiedźmin, rozglądając się dookoła. Oprócz drzew w parku były też budynki, wszystkie równe w jeden kant, w szarym, cementowym kolorze. Obok chodnika leżał czarny asfalt z białymi paskami, jeździły samochody, tłum ludzi. Geralt zbaraniały obracał się dookoła. W tle widać było pałac kultury i nauki. Ktoś krzyczał w tle, ale Geralt to usłyszał – Hej, ludzie, patrzcie! To wiedźmin! – tłum obrócił się w jednej chwili jak na komendę. Geralt zbladł.

·

1 2 3 4 5 6 7 8

Podziel się ze znajomymi: