Recenzja klawiatury Cooler Master MasterKeys Pro L z podświetleniem RGB

Jakiś czas temu miałem przyjemność testować dwie klawiatury z logo Cooler Master, a były to modele CM Storm Trigger-Z oraz CM Storm NovaTouch. Obie klawiatury wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie zarówno ze względu na oferowane możliwości, jak i dzięki wzorowej jakości wykonania, która szła w parze ze świetnymi materiałami użytymi w produkcji. Dzisiaj na redakcyjny warsztat wzięliśmy niejako nowość od tajwańskiego producenta tj. MasterKeys Pro L wyposażoną w podświetlenie RGB. Dzisiaj „wielobarwne światełka” w klawiaturach stają się czymś zupełnie powszechnym, podobnie jak niegdyś miało to miejsce w przypadku zwykłego, jednokolorowego podświetlenia. Jakby to niektórzy powiedzieli, RGB wchodzi do mainstreamu. 😉 Czasem jednak jest to ciekawostka, za którą przyjdzie nam słono zapłacić. A więc czy MasterKeys Pro L spełni pokładane w nim oczekiwania? Zapraszam do naszego testu.

Specyfikacja techniczna

Żeby tradycji stało się zadość, zaczniemy od zapoznania się ze szczegółową specyfikacją techniczną klawiatury.

Dostępne modele SGK-6020-KKCM1-US (Cherry MX Brown)
SGK-6020-KKCL1-US (Cherry MX Blue)
SGK-6020-KKCR1-US (Cherry MX Red)
Materiały użyte do wykonania plastik oraz metal
Podświetlenie RGB
Próbkowanie 1000 Hz / 1 ms
Pamięć wbudowana 512 KB
Wbudowany procesor 32 bity ARM Cortex M3
Zarządzanie okablowaniem
trzy dedykowane prowadnice
Kabel
odłączany o długości 1,5 m, zakończony pozłacanymi końcówkami USB
Wymiary 439,23 × 130,32 × 41,95 mm (długość × szerokość × wysokość)
Waga 1090 g
Gwarancja dwa lata

Budowa i jakość wykonania

Klawiatura dociera do nas zapakowana w solidny karton o dość stonowanym designie. W środku oprócz samej klawiatury znajdziemy kabel USB niezbędny do podłączenia jej do komputera, przyrząd służący do łatwego wyciągania klawiszy oraz instrukcję obsługi. MasterKeys zapakowana jest w woreczek materiałowy chroniący zawartość przed ewentualnym zarysowaniem.

Po wyjęciu urządzenia z woreczka klawiatura ukazuje się nam w pełnej krasie. Pierwsze słowo, jakie przyszło mi do głowy po jej zobaczeniu, to minimalizm, lecz w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Tutaj warto wspomnieć, że produkt dostępny jest w dwóch wariantach wielkościowych, na co wskazuje literka na końcu jego nazwy; L oznacza pełną klawiaturę wraz z sekcją numeryczną, ale dostępna jest jeszcze wersja oznaczona literą S i ona pozbawiona jest klawiatury numerycznej, co czyni ją bardziej kompaktową. Plastik użyty do konstrukcji Pro L jest wręcz wzorowej jakości, tyczy się to zarówno obudowy, jaki i samych klawiszy. Elementy spasowane są perfekcyjnie, co widać gołym okiem, gdyż każda przestrzeń pomiędzy przyciskami jest idealnie równa. Jakość czuć także pod palcami, gdyż nic tutaj nie trzeszczy, nie skrzypi i nie wydaje innych nieprzyjemnych dźwięków. Powierzchnia obudowy MasterKeys Pro L sprawia wrażenie „satynowego” wykończenia, co daje bardzo ciekawy efekt, gdyż mimo że mamy do czynienia z twardym tworzywem sztucznym, to odczucia przypominają dotyk gumowanej powierzchni. Daje to w ogólnym rozrachunku bardzo przyjemny w dotyku, odporny na zarysowania materiał, aczkolwiek to, co mnie trochę negatywnie zaskoczyło, to liczba zbieranych odcisków palców. Nie zrozumcie mnie źle, tragedii nie ma, ale spodziewałem się ich znacznie mniej, zwłaszcza po testach Trigger-Z, która pomimo podobnej powłoki (przynajmniej w wyglądzie i dotyku) łapała zdecydowanie mniej paluchów, a jeśli już jakiś się trafił, to złapanie go zajmowało jej dużo więcej czasu.

Odwracając klawiaturę, ujrzymy cztery spore gumowane podkładki zapobiegające ślizganiu się sprzętu po powierzchni biurka. Doskonale spełniają one swoje zadanie. W takie same gumowe zakończenia producent wyposażył rozkładane nóżki służące do zwiększenia kąta nachylenia klawiatury względem powierzchni. Na tym nie koniec, CM postanowił dodać jeszcze trzy prowadnice ułatwiające zapanowanie nad dołączonym kablem; dwie z nich pozwalają go poprowadzić w lewo lub w prawo, a jedna kieruje przewód na wprost. Stanowi to miły i wbrew pozorom przydatny dodatek. Jeżeli już jesteśmy przy kablu, to warto wspomnieć, że ten jest odłączany od klawiatury i schowany w materiałowym oplocie, ułatwia to bez wątpienia transport urządzenia i zmniejsza ryzyko złamania samego kabla w podróży. Mam jednak jedno „ale” – przewód mógł i, moim zdaniem, powinien być elastyczniejszy, co ułatwiłoby ogólne zażądanie i manipulację nim. Chwilę trzeba się pomęczyć z jego umiejscawianiem, gdyż jest on naprawdę sztywny.

To, co przykuło moją uwagę podczas oglądania klawiatury dookoła, to brak jakichkolwiek portów dodatkowych. Próżno tutaj szukać huba USB czy złącza jack 3,5 mm na słuchawki oraz na mikrofon. Ja osobiście korzystam z tego rozwiązania na co dzień i uważam ten dodatek za niezwykle przydatny, gdyż nie muszę dzięki temu błądzić ręką po tylnej ściance komputera w poszukiwaniu odpowiednich gniazd, gdy tylko chcę podłączyć pendrive lub słuchawki. Niestety również próżno tutaj szukać podpórki pod nadgarstki. Zważywszy jednak na cenę oraz na dość wysoki próg klawiatury (wysokość frontu sięga 23 milimetrów), uważam, że podpórka byłaby miłym dodatkiem dającym potencjalnemu użytkownikowi komfort wyboru tego, w jaki sposób chce pracować.

1 2 3

Podziel się ze znajomymi: