Recenzja słuchawek Y-300CPX Ghost Recon Wildlands Edition

Thrustmaster przygotował limitowaną edycję słuchawek Y-300CPX, specjalnie dla miłośników Tom Clancy’s Ghost Recon: Wildlands. Zastanawiacie się, czy grają tak dobrze jak wyglądają? Odpowiedź znajdziecie w dzisiejszej recenzji.

Pierwszą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest to, że słuchawki są w pełni kompatybilne z konsolami PS3, PS4, Xbox 360, Xbox One i z komputerami PC oraz Mac. To nie wszystko, bo sprawdzą się też przy innych urządzeniach – zestawach VR, konsolach portable, tabletach czy smartfonach. Panel sterujący również został przystosowany do współpracy z konsolami.

Funkcje funkcjami, ale pora przejść do budowy. Słuchawki Thrustmastera zostały wykonane prawidłowo – nie mogę się przyczepić co do kwestii ich użytkowania, natomiast razi jakość użytych materiałów. Plastik jest po prostu tani, nie wydaje mi się, żeby był wytrzymały, choć stosownych testów nie robiłem. Co prawda nic nie skrzypi, elementy są dobrze spasowane, ale pozostaje to odczucie, że nie mamy do czynienia z wysoką jakością wykonania. Wiele osób, chociażby fanów gry, może przyciągnąć design i właściwie to wyszło dobrze, a co do reszty – w rzeczywistości jest gorzej niż na zdjęciach.


Słuchawki są bardzo lekkie i w mojej opinii mogłyby być cięższe. Regulacja powinna mieć wystarczający zakres dla każdego. Z tego, co zauważyłem, są dosyć sztywne, przez co długie sesje przed komputerem stają się uciążliwe.

Jak to ze słuchawkami gamingowymi bywa, jako osoba przyzwyczajona do wysokiej jakości dźwięku, moje uszy trochę obrywają, gdy używam słuchawek. Jak do tej pory trafiły do mnie jedne słuchawki przeznaczone dla graczy, które grają dobrze – ich recenzja już wkrótce! Na razie skupmy się na tym, co zaoferował w kwestii dźwięku Thrustmaster. Pierwsze, co dało o sobie znać, to zdecydowanie mała ilość basu i zbyt dużo wysokich tonów. Przy pomocy EQ można nieco poprawić sytuację, ale nie o to tu chodzi. Panel zamontowany na kablu z funkcjami regulacji nie pomaga. Nie było to zaskoczeniem, bo kosztujące dwa razy więcej słuchawki Tesoro nie były o wiele lepsze względem testowanych Thrustmasterów. Tak to już bywa ze słuchawkami dla graczy – być może wielu z nich nie ma puntu odniesienia, bo kupują tylko sprzęt z napisem „gaming”, lecz za tę kasę można mieć o wiele lepiej brzmiący sprzęt.

Podsumowując, sprawa jest bardzo prosta  Jeżeli komuś zależy na sprzęcie dedykowanym graczom, może rozważyć zakup tych słuchawek. Należy mieć na uwadze, że mniej „bajeranckie”, czyli bez panelu sterującego i bez takiej kompatybilności i designu słuchawki muzyczne za mniej niż 250 zł będą brzmiały o wiele lepiej, a w grach też się sprawdzą.

Fot. Thrustmaster, własne

 

Podziel się ze znajomymi: