Recenzja Star Wars: Battlefront – dobra gra o zdecydowanie za małej zawartości

Tryby gry

Jeśli gramy sobie jakieś 30 minut w jakiś tryb, to jest fajnie, bo jest jeszcze ta różnorodność, ale problem zaczyna się, gdy znajdziecie sobie swój ulubiony i będziecie chcieli w niego grać bez przerwy. Ja tak trafiłem z trybem Atak AT-AT, w którym zakochałem się już w trakcie beta-testów. Rebelianci odpierają ataki wroga, aktywując kolejne przekaźniki i niszcząc AT-AT, natomiast cel Imperium jest prosty – bronić go. Zasady nie są skomplikowane, ale dają pole do popisu. Szczególnie gdy bierzecie sobie takiego X-Winga i próbujecie zestrzelić kolejne TIE-Fightery lub kosicie kolejnych wrogów na Hoth. Można też spróbować przewrócić maszynę, krążąc wokół niej z linką niczym w Imperium Kontratakuje, ale jest to na tyle trudne, że niestety nie udało mi się ani razu tego dokonać, nie zauważyłem też, by któremuś z graczy się to udało. Próbować próbowali, ale dosyć szybko zostawali zniszczeni, gdyż latający w kółko statek jest bardzo łatwym celem dla imperialnego myśliwca. Na szczęście poprawiono balans map i teraz szanse na wygranie po obu stronach są mniej więcej takie same. Niestety jedyne 5 map powoduje, że aby dobrze cieszyć się rozgrywką, trzeba to sobie dawkować, bo inaczej szybko nam się znudzi. W tym trybie udział bierze maksymalnie 40 graczy.

Hoth Luke

Obecność bohatera może wiele pomóc na polu bitwy.

Wtedy jednak wkraczam w kolejny świetnie wykonany tryb, czyli Eskadrę, w której weźmiemy udział w wielkich bitwach powietrznych. Niestety do tych „wielkich” potrzeba mieć pewien dystans: wprawdzie przeciwników jest wielu, ale większość z nich to boty, a starcia toczone są w liczbie dziesięciu graczy na jedną stronę konfliktu. Mimo to lata się bardzo przyjemnie i jest to chyba najprzyjemniejszy tryb w całej grze. Możno go było jednak wykonać znacznie lepiej – do dyspozycji mamy tylko dwa rodzaje pojazdów na każdą ze stron, a jeśli znajdziemy żeton bohatera, zniszczenie nas będzie poważnym wyzwaniem dla innego gracza. Jeszcze mi się nie zdarzyło by zwykły statek zestrzelił mnie, kiedy latałem Slave I albo Sokołem Millenium. Walka z takimi jest jak wyścig Ferrari z Fiatem – ten drugi nie ma absolutnych szans. Siła rażenia pojazdu specjalnego jest tak duża, że po kilku strzałach przeciwnik ginie. Jedynie jeśli walczyłem z innym bohaterem, to wtedy zaczynała się ciekawsza walka, ale i tak ciężko było kogokolwiek rozwalić. I miałoby to jakiś większy sens, gdyby nie krótkie starcia, które trwają maksymalnie 10 minut. Stąd też jeśli ginąłem, latając pojazdem specjalnym, to tylko dlatego, że inny pojazd specjalny się poświęcił i we mnie wleciał. Zwykłe statki rozbijają się o powierzchnię giganta i jedynie lekko go rysują. Mam też wrażenie, że bitwy te miałyby w sobie więcej epickości, gdybyśmy dodali więcej graczy. Satysfakcja z zestrzelenia gracza jest zdecydowanie większa od satysfakcji z pokonania sztucznej inteligencji. Mimo to jest dobrze i mam wrażenie, że ten tryb lub jakieś wariacje na jego temat będą rozwijane w kolejnych dodatkach.

Eskadra

Innym bardzo ciekawym trybem jest Supremacja. Zabawa toczona jest na tych samych mapach co w trybie AT-AT, a całość polega na przesuwaniu linii frontu w głąb strony przeciwnika. Wyzwanie polega na tym, że walczyć można jedynie o jeden punkt przeciwnika lub bronić swojego, co często wymaga dużego nakładu pracy. Kolejnym wartym wzmianki trybem jest Ładunek, będący wariacją znanego trybu Przejęcie flagi. Celem drużyny jest zgarnięcie ładunku z bazy przeciwnika przy jednoczesnym chronieniu własnego. Ciekawie wygląda także tryb Pogoń za droidami, będący wariacją trybu dominacji. Walczymy tutaj o uzyskanie panowania nad droidami, które jednak poruszają się na mapie. To powoduje, że starcia nigdy nie toczą się w tych samych miejscach i walka jest dosyć różnorodna. Mogłyby jednak poruszać się nieco szybciej. Ciekawy jest również tryb Strefa zrzutu, w którym walczymy o przejęcie kapsuł ratunkowych. Po przejęciu znikają, a następna pojawiają się w losowym punkcie mapy. Także fani klasycznego drużynowego deathmatchu znajdą coś dla siebie. Tryb ten zwany jest Potyczka i jego zasady są takie same jak w innych deathmatche – kto pierwszy osiągnie określoną ilość zabójstw, ten wygrywa.

starwarsbattlefront-2015-11-18-08-59-24-692

Osobny akapit poświęcę dwóm trybom opartym głównie na grze po stronach postaci specjalnych. Pierwszym z nich jest tryb Bohaterowie i złoczyńcy, w którym walczą ze sobą wszystkie postacie każdej ze stron. W starciach bierze udział 12 graczy, a celem jest pokonanie wszystkich bohaterów. Drugim ciekawym trybem są Łowy na bohatera. W trybie tym bierze udział 8 graczy, ale tylko jeden z nich może zostać bohaterem, którego celem jest zabicie jak największej ilości innych przeciwników. Aby stać się bohaterem, trzeba zabić innego. Daje to ciekawe pole do współpracy, bo z jednej strony sami nie damy rady go pokonać, a z drugiej, jeśli będziemy zbytnio pomagać, jest duża szansa na to, że to na kogoś, komu pomagaliśmy, będziemy wraz z innymi graczami polować. Trzeba więc współpracować w ten sposób, by właśnie do nas należał ostatni strzał. Oba te tryby pozwalają obeznać się z każdym z bohaterów, ich umiejętnościami i wadami, więc jeśli chcecie poduczyć się gry, są to tryby odpowiednie dla Was. Niestety, ale grając w trybie Łowy na bohatera, doświadczyłem pewnego bardzo nieprzyjemnego błędu – Han Solo ma u mnie bardzo jasną poświatę, przez którą grając nim, praktycznie nic nie widzę i strzelam na ślepo. Jest to bardzo uciążliwe i dlatego za każdym razem mam nadzieję, że nie wylosuję właśnie tego awanturnika.

1 2 3 4

Podziel się ze znajomymi: