Recenzja Star Wars: Battlefront – dobra gra o zdecydowanie za małej zawartości

Oprawa audiowizualna i klimat

Studio DICE od wielu lat udowadnia, że w pojedynkach na najlepszą oprawę audiowizualną nie ma sobie równych. Nie inaczej jest tym razem. Gra wygląda pięknie i patrząc na to, co twórcy wyciągają z silnika Frostbite, można się zastanawiać, kiedy osiągniemy prawdziwie realistyczny poziom grafiki, tym bardziej, że już pojawiły się modyfikacje, które tę grafikę jeszcze bardziej upiększają. Wybuchy to istne arcydzieło i nie przypominam sobie gry, w której wyglądałyby one lepiej. Obecna jest również destrukcja otoczenia, ale nie ma wielkiego wpływu na to. co dzieje się na polu bitwy, ponieważ większość walk toczy się na otwartej przestrzeni. Te jednak, które dzieją się w zamkniętych pomieszczeniach, można lekko zmieniać, mądrze rzucając granata i pozbawiając przeciwnika osłony. Nie jest ten rozmach, jak chociażby w Battlefieldach, ale nie jest źle.

To jest ten mod. Wygląda jak film, prawda?

To jest ten mod. Wygląda jak film, prawda?

Dźwięk to mistrzostwo świata. W tle leci oryginalna ścieżka dźwiękowa stworzona przez Johna Williamsa, co automatycznie powoduje, że za każdym razem poziom epickości wydarzeń sięga zenitu. Walka Darthem Vaderem z rozbrzmiewającym w tle marszem imperialnym? Latanie Sokołem Millenium i muzyka Hana Solo w tle? Każdy, kto oglądał filmy, bez problemu skojarzy każdy utwór. Także ta bardziej techniczna strona dźwięku, czyli różne elementy otoczenia, wykonane zostały świetnie. Usłyszymy to charakterystyczne pjum, pjum, pif, paf wydobywające się z blasterów; dźwięki latania i strzelania z X-Wingów również wykonane są doskonale. Równie perfekcyjnie wykonane są też głosy postaci. Pojawiają się wszystkie znane z Oryginalnej Trylogii kwestie: jest zarówno „May the force be with you” od Luke’a, jest „You don’t know the power of the dark side” Vadera, są również różne rozkazy od Admirała Ackbara (znanego z chociażby „It’s a trap!”). Trudno jest zarzucić cokolwiek tej stronie gry i za to należy się twórcom uznanie.

Cieszą również różne smaczki dla fanów uniwersum. Znajdziemy przewróconego na Hoth AT-AT, znajdziemy jaskinię, do której trafił Luke, a także komorę hibernacyjną, w której się regenerował. Na Endorze widzimy walczące na niebie statki, latające krążowniki Imperium, a także uciekających przed nami Ewooków. Na Tatooine widzimy spadający krążownik. Tych smaczków jest więcej i myślę, że zabawę z szukaniem ciekawostek zostawię Wam.

Od strony technicznej też nie ma czego zarzucić. Gra działa bardzo dobrze nawet na sprzęcie niespełniającym zalecanej konfiguracji, aczkolwiek czasem jest tak, że w starciach z AT-AT wyciągam więcej klatek, niż chociażby walcząc w trybie Potyczki z kilkoma przeciwnikami. Brakuje jednak jakiegoś licznika pingu, który wskazywałby, jak radzą sobie inni gracze. Jeśli chodzi o błędy, to jedyny, jaki zauważyłem, to wspomniany już wcześniej błąd z postacią Hana Solo.

1 2 3 4

Podziel się ze znajomymi: