Recenzja Star Wars: Battlefront – dobra gra o zdecydowanie za małej zawartości

A może tak samemu?

Chcielibyście sobie może pograć samemu? Niestety, ale nie ma takiej opcji. Gra pozbawiona jest kampanii dla pojedynczego gracza, co jednak byłoby do zrozumienia, gdyby nie wspomniana już wcześniej liczba zawartości. Nie lubię, kiedy twórcy wpychają coś na siłę i brak kampanii można by tu uzasadnić, ale jednak DICE źle zrozumiało zasadę „jakość>ilość” i dało nam tak mało. Dlatego też, jeśli chcemy pograć sobie sami, to jedyną możliwością będą misje szkoleniowe lub kiepsko wykonany tryb przetrwania, który łatwo się nudzi i nie dostarcza za dużo satysfakcji. Warto go sobie jednak uruchomić przed pierwszym wejściem do trybu gry wieloosobowej, bo pozwoli nam to na zapoznanie się z blasterami, kartami i znajdźkami.

Tatooine

Przepustka sezonowa

No i przechodzimy do sedna całej gry, czyli przepustki sezonowej. Zazwyczaj nie krytykuję tego elementu, bo już przyzwyczaiłem się do rozszerzania gry o dodatkową zawartość, za którą trzeba zapłacić. Tyle tylko, że w takim Battlefield 4 mamy znacznie większą liczbę map, broni czy pojazdów i możemy się bardzo dobrze bawić, nie posiadając tych wszystkich dodatkowych elementów. Tutaj gra jednak sprawia wrażenie, że wręcz trzeba tę przepustkę kupić. Na stronie głównej menu mamy odnośnik do sklepu z przepustką. Patrząc na liczbę broni załamujemy się nad ilością uzbrojenia, liczba map jest tak mała, że można by odnieść wrażenie, że wersja podstawowa to jedynie troszkę większe rozszerzenie. Zresztą zobaczcie sami:

– Ponad 20 nowych elementów wyposażenia, w tym broń, pojazdy i gwiezdne karty.
– Cztery kolejne słynne postacie z uniwersum Star Wars.
–  16 dodatkowych map do trybu dla wielu graczy.
– 4 nowe, ekscytujące tryby rozgrywki.

Jest to zawartość przepustki sezonowej. Obecnie, jeśli liczymy według Origin, to jeśli chcemy grać z przepustką sezonową, musimy zapłacić 199 zł za wersję podstawową i 179,90zł za przepustkę sezonową. Mowa tutaj o wersji na komputery – wersja na konsole wygląda jeszcze gorzej. Powiedzcie mi: warto? Czy to jednak nie jest już przekroczenie jakiejś granicy? Zawartość dodatkowa jest okej, ale tak długo, jak zawartość podstawowa starcza na kilkadziesiąt godzin spokojnej gry. Tutaj po kilkunastu czułem już znużenie.

STAR WARS™ Battlefront™_20151118221127

Czuć klimat, prawda?

Podsumowanie

Star Wars: Battlefront jest dobrą, momentami bardzo dobrą grą, która jednak została zepsuta przez zbytnią nachalność twórców i upchanie całej zawartości gry w dodatkach. Jeśli chcecie wydać prawie 400 zł na grę, którą dostaniecie gotową za jakiś rok, to proszę bardzo, czeka Was bardzo miła rozgrywka. Jeśli chcecie sobie siadać i grać kilka rund tygodniowo, również znajdziecie coś dla siebie. Pytanie tylko, czy bardziej poważni gracze, którzy myślą o przegraniu kilkuset godzin, znajdą tutaj coś dla siebie, nie wydając przy okazji dosyć wysokiej dodatkowej kwoty? W mojej opinii nie. Ci, którym nie uśmiecha się wydawanie takiej kwoty, będą musieli poczekać przynajmniej rok do czasu wydania wszystkich rozszerzeń i zakupu gry już w obniżonej, bardziej sensownej kwocie. Można się tylko zastanawiać, czy ludzie nadal będą w tę grę grać.

Odchodząc jednak od punktu widzenia konsumenta i patrząc okiem gracza, zauważymy bardzo dobrą grę. Każdy z trybów gry czymś się różni, rozgrywka jest prosta, ale dająca bardzo dużo satysfakcji. Gra wygląda i brzmi pięknie, a fani uniwersum znajdą tutaj ten niepowtarzalny klimat i mnóstwo nawiązań do historii całej serii. Gra nie jest idealna i można jej wiele zarzucić, ale według mnie mimo wszystko warto się tą grą zainteresować, chociaż może nie teraz. To prosta, sympatyczna gra dla zwykłego Kowalskiego, który nie szuka nie wiadomo jak wielkiej zawartości i złożoności, tylko siada sobie i gra. Trzeba jednak przyznać, że jest to jakiś powiew świeżości na trochę już nudnawym rynku strzelanek i bawiłem się bardzo dobrze. Biegając, czujemy się częścią gry. Spełniają się marzenia mojego wewnętrznego dziecka, które chciało kiedyś wcielić się w obrońcę Hoth. Klimat wręcz wylewa się z ekranu i tylko od nas zależy to, jak bardzo się w to wtopimy. Dla mnie, czyli dla osoby, która odlicza dni do premiery Przebudzenia Mocy i wychowała się na filmach, jest to wręcz fundamentalna sprawa w grach o tej tematyce. I to zostało wykonane perfekcyjnie. Niestety zawartość obniża ocenę gry o przynajmniej dwa oczka.

1 2 3 4

Podziel się ze znajomymi: