Recenzja: Overwatch – nowy, ale drogi król e-sportu

Rozgrywka

Na czym polega rozgrywka? Gracz wybiera jedną z 21 postaci podzielonych na cztery kategorie: atak, obrona, tanki i wsparcie. Każda postać posiada unikalne umiejętności, a także swoją zdolność specjalną, którą w trakcie gry musimy naładować. Bohatera zmienić można po każdym zgonie i czasami rozgrywka sama zmusza nas do tego, by to zrobić. Nie mamy jednak narzuconej żadnej reguły, tak aby jakąś postać można było wybrać tylko raz, więc może się zdarzyć sytuacja, w której na polu bitwy znajdziemy np. trzech Żniwiarzy. Nie jest to jednak zalecana taktyka, bo postaci te idealnie się uzupełniają i np. Reinhardt z tarczą może świetnie bronić Bastiona, który akurat się rozstawił i sieje spustoszenie w szeregach wroga. Gra zresztą sama podpowiada, jakiej klasy postaci nam w drużynie brakuje.

Overwatch 5

 

Każdy znajdzie coś dla siebie. Nie spotkamy drugiej podobnej postaci i gracz musi nauczyć się mocnych i słabych stron każdej z nich. Do moich faworytów należą Żniwiarz, Fara, Żołnierz i Lucio, ale często gram też innymi bohaterami – ot, by sprawdzić czy może akurat jeszcze inny mi się spodoba. Mimo wszystko nie grałem wystarczająco dużo czasu, by móc uznawać siebie za gracza obeznanego z mechanikami rządzącymi światem Overwatcha, więc przede mną jeszcze sporo nauki.

A skoro jesteśmy przy nauce, to warto wspomnieć o prostocie Overwatcha. Jest to jedna z gier, w których mówi się o zasadzie „easy to play, hard to master”. Już od pierwszych rund potrafiłem łatwo ustrzelić kilku przeciwników, a jednak z każdą kolejną rundą uczę się nowych, ciekawych taktyk, a patrząc na to, jak grają przeciwnicy, to widzę, ile mi do nich brakuje. Zresztą – nawet cele gry są proste. Mamy przejąć punkty lub dowieźć wózek do wyznaczonego punktu. Nic więcej. Również i bohaterowie wykreowani zostali w taki sposób, by już żółtodzioby znalazły dla siebie kilka optymalnych postaci. Żołnierz-76 to jedna z najwszechstronniejszych postaci w grze i chyba jedna z najłatwiejszych do nauczenia się. Opanowanie Żniwiarza w stopniu gwarantującym dobrą zabawę również nie zajmuje dużo czasu. Każda z kategorii ma bohaterów łatwych do opanowania, jak i takich, którymi dobra gra stanowi większe wyzwanie, ale ich umiejętne wykorzystywanie może odwrócić losy rozgrywki. Tutaj dla przykładu mogę podać postać Hanzo i jego zdolność specjalną, czyli uderzenie smoka, które przy dobrym zastosowaniu może zmieść z powierzchni mapy prawie całą drużynę przeciwną.

Overwatch 7

Overwatch to gra drużynowa, więc zamiast fragów dużo bardziej liczy się wsparcie zespołu. I tutaj na pierwszy plan wysuwają się właśnie tanki i wsparcie, czyli postaci, którymi gra dla żółtodzioba przynosi często dużo mniej zabawy, jako iż ten jeszcze nie rozumie celów gry. Niestety, ale dla wielu priorytetem nadal pozostają zabójstwa, zazwyczaj po to, aby trafić do powtórki najlepszego zagrania na końcu rundy. W trybie rankingowym tego problemu już nie ma, ale niestety w zwykłej, nierankingowej rozgrywce często spotykałem ludzi, którzy za grosz nie rozumieli idei Overwatcha i brali po trzy takie same postacie, chociaż gra sygnalizowała, że brakowało co najmniej trzech klas. Bohaterowie wsparcia to w sumie najmniej doceniane postaci, przez co są też najrzadziej wybierani. Nie ma się zresztą co dziwić – graczy interesują fragi, a nie leczenie sojuszników. Tanki często też nie są odpowiednio wykorzystywane i taka tarcza Reinhardta czy lodowa ściana Mel w wielu przypadkach są niedoceniane.

1 2 3 4

Podziel się ze znajomymi: