MX Master to seria, po którą sięga chyba każdy, kto choć raz szukał porządnej myszy. Czwarta odsłona przynosi kilka odważnych zmian, ale jednocześnie nie porzuca tego, co działało wcześniej. Sprawdzam, co się zmieniło i czy jest sens przesiadać się z kultowego MX Master 3.

Specyfikacja techniczna
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Wymiary | 128,15 × 88,35 × 50,8 mm |
| Waga | 150 g |
| Czujnik | Darkfield, 200–8000 DPI (co 50 DPI), nominalne 1000 DPI |
| Liczba przycisków | 8 (w tym przycisk gestów) |
| Rolka przewijania | MagSpeed z inteligentnym przełączaniem + przewijanie poziome kciukiem |
| Haptyka | Tak (Actions Ring, Smart Actions, gesty, wtyczki: Photoshop, Lightroom, Zoom, Premiere Pro) |
| Personalizacja | Logi Options+ / Logi Tune |
| Bateria | 650 mAh, do 70 dni pracy |
| Łączność | Bluetooth 5.1 LE + odbiornik USB Logi Bolt (USB-C/USB-A) |
| Zasięg | 10 m |
| Systemy | Windows 11+, macOS 13+, Linux, ChromeOS, iPadOS 15+, Android 12+ |
Co nowego pod palcami
Pierwsza rzecz, którą zauważycie po wyjęciu z pudełka: materiał obudowy się zmienił. Logitech pożegnał się z gumowanym wykończeniem, które w poprzednich generacjach ładnie wyglądało przez pierwsze tygodnie, a potem zbierało zabrudzenia jak magnes. Teraz większość powierzchni pokrywa twardszy, matowy plastik. Miękkie wykończenie zostało tylko tam, gdzie kciuk i mały palec faktycznie dotykają obudowy. Dobrze, bo problem odbarwień jasnych modeli MX Mastera 3 był naprawdę irytujący.

Największą nowością jest system haptyczny wbudowany w podpórkę pod kciuk. Mysz delikatnie wibruje przy przełączaniu urządzeń, aktywacji gestów, korzystaniu z Actions Ring. Ten ostatni to promieniowe menu skrótów wyskakujące po naciśnięciu przycisku kciukiem. Logitech twierdzi, że oszczędza do 33% czasu przy powtarzalnych czynnościach. Brzmi super, ale jest haczyk: musicie najpierw usiąść do Logi Options+ i te skróty sobie poustawiać. Kto tego nie zrobi, ten będzie miał ładny przycisk, który robi niewiele.
Przewijanie i sensor
Rolka MagSpeed to wciąż najlepsza rolka przewijania na rynku myszy biurowych. Stalowa, ciężka, z dwoma trybami pracy. Precyzyjny z wyczuwalnymi krokami i ultraszybki, pozwalający przeskakiwać tysiąc linii na sekundę. Przełączanie automatyczne, wystarczy szybszy ruch palcem. Po kilku dniach używania każda inna rolka wydaje się plastikową zabawką.
Sensor Darkfield o rozdzielczości do 8000 DPI śledzi ruchy na praktycznie dowolnej powierzchni, włącznie ze szkłem. Regulacja czułości co 50 DPI. Żadnej rewolucji względem poprzednika, po prostu działa bezbłędnie.

Łączność i bateria
Logitech w końcu przeszedł na odbiornik USB-C Logi Bolt zamiast starego USB-A. Do tego Bluetooth LE, parowanie z trzema urządzeniami, przełączanie przyciskiem na spodzie. Stabilność połączenia zbiera pochwały od recenzentów: nikt nie raportuje zerwań ani opóźnień, co przy poprzednich generacjach nie zawsze było oczywiste. Sam również ani razu nie miałem żadnego problemu.
Bateria 500 mAh ma wystarczyć do 70 dni i sądząc po doniesieniach użytkowników, to realna wartość, osobiście nie udało mi się tego dokładnie zmierzyć, niestety, ale tak – bateria trzyma bardzo długo. Co natomiast jest dramatem? Kabla w zestawie nie ma. Przy cenie 549 zł dostajecie kartonik z myszą, nanoodbiornikiem i papierami. Trochę skąpo, ale ograniczanie załączanych akcesoriów powoli staje się standardem.
Czego brakuje
Polling rate 125 Hz. Tak, to mysz biurowa, nie gamingowa, ale przy tej cenie mógłbym oczekiwać chociaż 500 Hz. Kto spróbuje zagrać w cokolwiek wymagającego szybkiej reakcji kursora, szybko poczuje różnicę.

Integracja z AI (Perplexity, Copilot, Gemini, ChatGPT) przez Actions Ring brzmi jak marketingowy chwyt i trochę tak jest. Przynajmniej w moim przypadku – nigdy z tego nie korzystałem.
Podsumowanie
Logitech nie wywrócił stolika do góry nogami, raczej przemeblował go z głową. Nowe materiały, haptyka, Actions Ring i USB-C Bolt to realne usprawnienia, które po tygodniu wchodzą w nawyk. Ergonomia, rolka MagSpeed i żywotność baterii dalej trzymają poziom.
Na minus zasługuje fakt, że na MacBooku miałem problem z oprogramowaniem, jak wielu użytkowników, przez co swego czasu była niezła drama. Patch do software’u powstał, ale u mnie za żadne skarby mysz nie chciała działać. Bawiłem się ze 2h zanim udało się uruchomić program od Logitech…
Użytkownikom MX Mastera 3S przesiadka opłaci się głównie wtedy, gdy drażni ich gumowa powłoka albo brakuje im dodatkowych przycisków pod kciukiem. Ale kto siedzi na trójce, dwójce, albo w ogóle nie miał do czynienia z tą serią? Na pewno sugeruję wybrać się do sklepu i przymierzyć mysz do swojej dłoni, mi trochę zeszło zanim się do niej przyzwyczaiłem. Cena to ok. 600 zł więc naprawdę warto się przejść i wziąć ją do ręki.
Dziękuję firmie Logitech za udostępnienie sprzętu do testów.