Recenzja Call of Duty: Black Ops III – przyszłość lepsza niż kiedykolwiek wcześniej

Zawartość dodatkowa

Dlaczego nowe Black Ops nazwałem „jedną z najpełniejszych części gry od ostatnich lat”? Absolutnie nie ze względu na kampanię, na myśli miałem właśnie zawartość dodatkową. A tej w tegorocznym wydaniu jest naprawdę sporo. Po przejściu intrygującego i innego niż zwykle (choć nie przez cały czas) wątku fabularnego, przyjdzie nam nie tylko rywalizować z innymi w sieci, ale też pobiegać po ścianach w trybie Freerun czy postrzelać do hordy zombie – i to tym razem nie tylko na specjalnie przygotowanych arenach, gdyż są też Koszmary, czyli przerobiona specjalnie na potrzeby żywych trupów fabuła.

Zombie

BlackOpsIII_Z_1

Lata 40., 50., filmy noir i Bioshock – Tryb Zombie to właśnie te klimaty. Miasto Morg, w którym toczy się akcja, jest dużo większe od poprzednich map, a oprócz naszych bohaterów i  znanych z poprzednich części zgniłych przeciwników, odwiedzają je jeszcze piekielne demony, macki jak z twórczości Howarda Lovecrafta i dużo potężniejsze bossy. Uwielbiane przez grających ze znajomymi, trupy w nowym Black Ops z pewnością nie zawodzą.

Wszystko rozpoczyna się podobnie, jak w poprzednich częściach gry: po krótkim przedstawieniu bohaterów i scenerii, przenosimy się do miejsca rozgrywki. Nie ma czasu na przedstawienie nowości czy samouczek, zombie natychmiast zaczynają przebijać się przez barykady. I o ile wcześniej nie sprawiało to większego problemu, ponieważ mapy były po prostu małe lub składały się z prostych budynków, tak teraz może okazać się to nieco trudniejsze. Black Ops III oferuje największy dotychczas obszar, na którym możemy walczyć ze zgniłymi ciałami i najwięcej zadań pobocznych. Oprócz samego starania się o przeżycie, gracz musi nie raz trudzić się choćby szukaniem klucza do tajemniczych drzwi, włączaniem prądu w budynku czy odprawianiem rytuałów. Te ostatnie są całkowitą nowością w serii. I to dość udaną, są trudne, ale ich ukończenie daje niesamowitą satysfakcję.
BlackOpsIII_Z_2Przez złożoność miasta Morg i mnogość zadań pobocznych, Zombies stają się prawdziwym wyzwaniem. Wszystko musimy odkrywać i zrozumieć sami, a więc pierwsze gry kończą się zazwyczaj około szóstej rundy. W miarę dalszej rozgrywki mechanizmy gry stają się coraz bardziej jasne, a my coraz lepsi. I tak z sześciu rund, które przeżyliśmy powstaje 15, 30, aż w końcu dochodzimy do perfekcji i możemy ciągnąć grę, tak naprawdę, w nieskończoność. Trybu Zombie w trzeciej części cyklu trzeba się po prostu nauczyć. Rzuceni na głęboką wodę sami poznajemy zasady gry. Z początku czujemy się zaszczuci i atakowani z każdej strony, potem nabywamy świadomości pola, na którym walczymy, by ze zwierzyny stać się myśliwym.
Oprócz wspomnianych nowości teraz każdy gracz zdobywając punkty doświadczenia, zdobywa coraz wyższe poziomy. Może personalizować broń, której będzie używał w walce z truposzami czy zestaw gum kulek (powerupów), możliwych do wylosowania z automatów, które są rozstawione po mapie. Pozwala to dostosować postać do sposobu naszej rozgrywki oraz wprowadza przyjemny element rywalizacji.

Black Ops III posiada najbardziej rozbudowany i największy Tryb Zombies w całej serii. I prawdopodobnie jest on również najlepszy. Przeciwnicy są zróżnicowani, a rzeczy, które możemy robić poza mierzeniem się z nimi, jest naprawdę wiele. To sprawia, że oprócz wyzwania, Zombie stanowią też rozrywkę na długie godziny. Wykonanie wszystkich rytuałów, odblokowanie przejść i pokonanie bossów wymaga trochę praktyki.
Dla fanów tego upiornego trybu gry w Call of Duty, Black Ops III jest pozycją obowiązkową.

Freerun

BlackOpsIII_F_1

Gdyby Call of Duty miało dziecko z Mirror’s Edge, byłby to właśnie tryb Freerun, czyli seria specjalnie przygotowanych parkourowych wyzwań. Zadaniem gracza jest przejście z punktu A do punktu B w jak najkrótszym czasie. Po drodze napotkamy wiele przeszkód, a każda z nich wymagać będzie użycia innej umiejętności – musimy domyśleć się, czy w danym momencie powinniśmy pobiec po ścianie, zrobić wślizg czy wspiąć się na podwyższenie. Taka przebieżka może stanowić dobry sposób na zaznajomienie się ze sterowaniem lub rozgrzewkę przed meczem multiplayer. Mimo, że raczej nie zajmie nikogo na dłużej, to stanowi miły dodatek do całości.

Koszmary

BlackOpsIII_K_1

Idealna rzecz dla tych, którzy po ukończeniu kampanii czują niedosyt. W trybie Koszmary odwiedzamy dokładnie te same miejsca, w których walczyliśmy podczas głównego wątku fabularnego. Teraz jednak jesteśmy kimś innym, walczymy z kimś innym, a co najważniejsze – historia też jest inna.

W mrocznym odpowiedniku historii opowiedzianej w grze, nie gramy już stworzonym przez nas bohaterem, a znaną nam wcześniej Kane. Dzielna wojowniczka nie jest teraz zwykłym żołnierzem, należy teraz do specjalnej grupy, której zadaniem jest oczyszczanie poszczególnych miejsc z żywych trupów. Nowi przeciwnicy wnoszą ze sobą również parę nowości w rozgrywce. Wzorem Trybu Zombies, na mapie pojawiają się pudełka niespodzianki, oferujące losowo wybraną broń. Co ciekawe, tutaj korzystanie z niej nic nie kosztuje, a bronie często przychodzą wraz z ulepszeniami. To nieco ułatwia grę. Jak już wspomniałem, nowością jest również sama historia. Ta może nie jest zbyt porywająca i nie zaskakuje jak jej „starsza siostra”, ale z pewnością nie można zarzucić jej, że powtarza wcześniejsze schematy.

Pomysł przedstawienia historii jako zwierzeń samej Kane i wyciszenie dialogów innych bohaterów świetnie wpasowuje się w mroczną scenerię i widać, że twórcy naprawdę postarali się, by miejsca, które odwiedzamy, były jedyną powtarzającą się rzeczą. Z całości powstała całkiem niezła rzecz, która może ponownie ucieszyć grających w dwie lub więcej osób, brak tu jednak niespodzianek, takich jak w podstawowej kampanii, a więc dla grającego w pojedynkę tryb może okazać się po prostu mało ciekawy.

1 2 3 4 5

Podziel się ze znajomymi: