Recenzja słuchawek Tesoro Kuven A1 Pro

Jakość dźwięku*

Dobrnęliśmy do jakości dźwięku, czyli tego, co najważniejsze w każdych słuchawkach. Niestety, muszę na początku napisać, że w przypadku Kuven A1 Pro pod tym względem nie jest kolorowo. Dźwięk, który wydobywa się z najdroższego modelu słuchawek firmy Tesoro, nie powala na kolana. Jest płaski i nijaki, a samo słuchanie muzyki nie oferuje super doznań, nie bawi tak, jak powinno.

Podczas słuchania muzyki, najbardziej kuleją niskie tony. Najdroższe słuchawki Tesoro grają jasno, dla niektórych pewnie zbyt jasno. Płaskie brzmienie można poprawić, bawiąc się w equalizerze – obniżyć średnie tony, aby dźwięk był bardziej dynamiczny i żywy, ale czy to da zauważalne zmiany? Nawet gdy podkręcimy kanał subwoofera do maksymalnego poziomu, bas nadal nie ma tego „czegoś”. Brakuje tej siły, tego kopa. Trochę słabo dla osoby lubiącej posłuchać np. rapu. Wracając do pilota – ustawianie poziomu głośności poszczególnych kanałów na niewiele się przyda, ponieważ separacja między nimi jest bardzo słabo wyczuwalna.

W przypadku muzyki Kuven A1 Pro spisują się słabo. Lepiej jest z grami (w końcu to produkt dla graczy). Grając w Battlefielda 3 oraz CS: GO, rzeczywiście, po krokach czy strzałach oddanych przez przeciwników dało się ustalić ich pozycję. Ci, którzy „jadą” na głośnikach, po pięciu minutach rozgrywki ze słuchawkami na pewno przy nich zostaną.

Co się tyczy zaś filmów, tutaj dobre kolumny będą rozsądniejszym wyborem. Tak jak wspomniałem, brakuje niskich tonów, nie ma tej mocy, która zapewni niezapomniane wrażenia z seansu. Nie oczekujcie fajerwerków.

Mikrofon rejestruje dźwięk w przyzwoitej jakości. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń.

 

*Każdy ma inny gust muzyczny i miewał różne słuchawki na uszach. To, że mi coś nie pasuje, nie znaczy, że ten model nie jest dla Was.

Wrażenia z użytkowania

Tesoro Kuven A1 Pro nie należą do najwygodniejszych. Słuchawki mocno opinają głowę, w efekcie czego po kilku godzinach użytkowania po prostu trzeba je zdjąć i odpocząć. Ponadto są one dość ciężkie, co po dłuższej rozgrywce daje się we znaki. Co do pilota – tutaj można mieć mieszane uczucia. Ciekawie byłoby, gdyby został umieszczony na kablu w jakiejś miniaturowej wersji, oferując to samo, co ten. Na pewno pomogłoby to w transporcie słuchawek, bo po co go ze sobą targać. Dobrym rozwiązaniem byłoby też, gdyby kabel od słuchawek był zakończony wtyczką Jack 3,5 mm, a pilot wejściem USB – w ten sposób można by było wybrać, do czego chce się je podłączyć (a nuż wszystkie porty USB będą zajęte).

1 2 3 4 5

Podziel się ze znajomymi: