Test: AAW Nebula One – niski model eksperta od IEMów

Ergonomia, użytkowanie

Zawsze z pewnym dystansem podchodzę do konstrukcji „over-the-ear”. Również w wypadku Nebula One nie byłem zbyt przekonany do tego rozwiązania. Moje obawy częściowo się potwierdziły. System wyginania kabla przy słuchawce być może ma potencjał, ale ostatecznie nie trzyma on korpusu całkowicie stabilnie w uchu. Trzeba się też do tego patentu przyzwyczaić, a tak naprawdę każdorazowo przy zakładaniu słuchawek należy sztywną część kabla delikatnie zmodyfikować, aby była ona odpowiedniego kształtu.
Umiejscowienie słuchawek w małżowinie jest stosunkowo luźne, może nie mają one tendencji do wypadania, ale brakuje uczucia pewnego, stabilnego spoczywania w małżowinie. Na szczęście samo tkwienie słuchawek w uchu przy krótszych odsłuchach nie jest męczące. Inaczej sprawa ma się z długotrwałym słuchaniem: niestety wyprofilowanie słuchawek powoduje niekomfortowy ucisk na ścianę małżowiny, który po pewnym (długim) czasie zaczął mi się dawać we znaki.
Relatywnie luźne umiejscowienie w uchu oznacza też przeciętną izolację od otoczenia. Oczywiście jest ona lepsza od dużej części większości modelu pełnowymiarowych, ale też ustępuje bardzo wielu modelom dokanałowym, choćby wspominanym już w tej recenzji słuchawkom Shozy Zero.
Nebula One nie można nazwać wzorem ergonomii, chociaż nie są to na szczęście słuchawki, w których ergonomia niszczy wszelką przyjemność z odsłuchów. Większe problemy dają o sobie znać przy dłuższych sesjach użytkowania, a do specyficznej budowy „over-the-ear” można się przyzwyczaić.
Jeszcze jedno – zdarzyła mi się kilkukrotnie nieakceptowalna sytuacja, w której po przechyleniu głowy słuchawka ustawiała się w pozycji, w której tłumiła samą siebie. Nieładnie, AAW!

1 2 3

Podziel się ze znajomymi: