Brzmienie
Nebula One to słuchawki o brzmieniu ciepłym i raczej rozrywkowym, które przy tym starają się budować przekaz wierny, przestrzenny i szczegółowy. Na pewno na szczególną uwagę zasługują tony niskie, na których opiera się charakterystyka brzmieniowa opisywanego modelu. Charakterystyka ta „na pierwszy rzut ucha” wydaje się bardzo atrakcyjna – i faktycznie taka jest. Rozrywkowa charakterystyka to jednak niebezpieczna broń, dzięki której łatwo stworzyć porywający dźwięk, ale którą też trudno jest w pełni okiełznać. Moim zdaniem Nebula One nie zawsze potrafi zapanować nad całym bogactwem brzmieniowym, które tworzy, ale mimo to te słuchawki można zaklasyfikować jako „wysoce warte uwagi”.
Góra pasma jest wyraźnie zaakcentowana. Nie jest to bardzo mocne podbicie, ale jak najbardziej da się je usłyszeć. Ten parametr wydaje się być dość wrażliwy na źródło, z którego słuchamy. Przy bogatych w wysokie tony utworach na niektórych źródłach Nebula One miała tendencję do bardzo lekkiego sybilizowania. Poza tą drobną niedogodnością soprany są dobrze kontrolowane i potrafią zaskoczyć słuchacza szczegółowością i bardzo precyzyjnym oddaniem pomniejszych detali. Góra nie jest na szczęście przerysowana i jej podbicie mieści się w granicach przyzwoitości, tzn. V’ka wykreowana przez AAW jest ewidentna, ale zdecydowanie nie karykaturalna: raczej ponadprzeciętnie wyważona.
Średnica to dla mnie najsłabszy – ale nie słaby! – element pasma. To nie tak, że brzmi ona źle, po prostu w starciu z tonami niskimi (o tych, wszechpotężnych, zaraz) i górą, zdarza jej się schodzić na drugi plan; czasem wokal jest w Nebula One zbyt wycofany. Jednocześnie chcę jasno podkreślić, że średnica nie jest kiepskiej jakości, trzyma ona wysoki poziom klarowności i szczegółowości i dźwięk reprodukowany przez słuchawki AAW wciąż można określić jako zbalansowany, poukładany, spójny.
No i dotarliśmy do basu – gwiazdy wieczoru w towarzystwie Nebula One. Tony niskie są naprawdę potężne, dominujące i robią świetne wrażenie. Mimo zdecydowanej ich przewagi nad jakimkolwiek innym pasmem, nie zaburzają one równowagi tonalnej całości. Bas jest pełny, okrągły i potrafi schodzić bardzo nisko. Zależnie od potrzeb wypełnia on całą scenę lub plumka gdzieś na marginesie. To pierwsze mimo swojego ewidentnego uroku jest dość banalne, ale dobrze wykonane basowe szczegóły są już dużo rzadszym i bardziej elitarnym zjawiskiem. Miło usłyszeć interesujące elementy brzmienia wybrzmiewającej w tle gitary basowej lub niskie szmery kontrabasu. Nebula One to umożliwia. Nie jestem pewien, kiedy ostatnio korzystałem z słuchawek dokanałowych, na których gitara basowa była tak bardzo podkreślona i łatwa do identyfikacji.
Okej, jeszcze raz: bas jest w Nebula One dominujący, świetnej jakości, głęboki, pełny, dobrze kontrolowany. Jest go bardzo dużo. I to naprawdę może przeszkadzać. Mimo że nie przykrywa innych pasm, jego ilość formułuje charakter dźwięku i nie zawsze będzie stosowna – oraz nie każdemu będzie pasować. Ponadto, dźwięk mocno basowy zmęczy słuchacza prędzej niż dźwięk bardziej stonowany, więc jeśli potrzebujemy słuchawek do naprawdę długich odsłuchów niekoniecznie ten charakter brzmienia będzie tym, czego poszukujemy.
Jeszcze przed podsumowaniem brzmienia i opisaniem, jak wszystkie wspomniane elementy komponują się razem, kilka słów o przestrzenności. Scena jest bardzo uporządkowana i wszystko ma na niej swoje miejsce, ale jej szerokość zawodzi. Nieduże rozmiary sceny w Nebulach zazwyczaj mi nie przeszkadzały (choć lubię słuchawki grające bardzo przestrzennie), dopóki utwór nie był bardzo skomplikowany: wtedy w związku z wszechogarniającym basem dla poszczególnych instrumentów jakby zaczynało brakować miejsca i słuchawki troszeczkę traciły kontrolę nad przestrzenią – o czym pisałem na początku. Nie jest to zamęt znaczny, ale wpływa na wrażenia, jest zauważalny. Natomiast przy każdym mniej wymagającym repertuarze taki poziom przestrzenności można uznać za satysfakcjonujący. Źródła są bardzo precyzyjnie umiejscowione, a Nebula One odgradzają je odpowiednią ilością powietrza. Także bas potrafi być wyśmienicie umiejscowiony w przestrzeni, jeśli tylko utwór został zrealizowany w odpowiedni sposób.
No dobrze – jak ostatecznie wypada to brzmienie? Imponująco, choć nie perfekcyjnie – chyba tak bym je określił. Na początku Nebula One mnie urzekły. Później był etap zmęczenia i lekkiego przytłoczenia. Definitywnie muszę jednak przyznać, że to słuchawki o olbrzymiej skali brzmienia, oferujące bardzo dużo i potrafiące w hiper-efektowny sposób przekazać materiał, który się do tego przekazania nadaje. Mnie na słuchawkach AAW najlepiej słuchało się jazzu i, za przeproszeniem, „chłamo-popu” który – jak wszyscy wiedzą – jest realizowany nie z myślą o nadzwyczajnej głębi, a rozrywkowym brzmieniu, potężnym basie i dyskotekowym charakterze. Choć taka muzyka nie jest mi specjalnie bliska, muszę przyznać, że radiowe hity brzmiały na Nebulach naprawdę pociągająco. Jazz z kolei urzekał głębią kontrabasu i klarownością pianina, perkusji. Wokal również brzmiał przekonująco, a w muzyce o charakterystyce jazzu – jeśli można tak powiedzieć – nie miało co zrzucić go na drugi plan. Jeśli nie przeszkadza nam tak basowy przekaz, to wszystkie pozostałe gatunki również potrafią się z Nebulami dogadać – może oprócz muzyki klasycznej, w której duża ilość basu brzmi raczej nienaturalnie. Rock mnie w tej formie nie urzekł, ale to nie oznacza, że brzmi on źle. Metal na słuchawkach AAW gra naprawdę mocno, ale on również nie każdemu się w tej mocno basowej formie spodoba – i może bardzo łatwo zmęczyć.
Podsumowanie
AAW Nebula One to słuchawki zdecydowanie warte zainteresowania, chociaż mogące słuchacza delikatnie przytłoczyć. Reprodukowany przez nie dźwięk jest bardzo wysokiej jakości, jednak basu jest na tyle dużo, że przekaz ten lepiej dawkować ostrożnie. Mimo wszystko, brzmieniowo Nebula One wypadają bardzo interesująco, a rozrywkowe zapędy tych słuchawek nie czynią ich brzmienia bezwartościowym – za to należy się największy plus. Plus także za jakość wykonania korpusów. To, co niezbyt udało się inżynierom AAW, to ergonomia, która po prostu mogłaby być lepsza, choć nie jest tragiczna. Zdenerwował mnie też trochę pilot: wolałbym, żeby go nie było, skoro ma działać tylko z „mainstreamowymi urządzeniami z Androidem”.
Podsumowując podsumowanie, AAW Nebula One to dobry albo nawet bardzo dobry model w tym zakresie cenowym, którego cechą charakterystyczną jest ciepłe, V-kowate brzmienie o ponadprzeciętnym zbalansowaniu. Bas przede wszystkim urzeka, ale też troszeczkę przytłacza. Ergonomia wypada niestety zupełnie przeciętnie, ale walory dźwiękowe są wystarczająco dobre, abym mógł zalecić zainteresowanie się AAW Nebula One (ale za cenę z Amazona – 400 zł; w cenie 600 zł Nebula One nie wydaje się już aż tak wartościową propozycją).
