WYGLĄD, WYKONANIE

Część kabla ze splitterem
Muszę z ręką na sercu przyznać: zupełnie nie byłem przygotowany na to, że przewód audio zrobi na mnie tak dobre wrażenie. Zdjęcia nie są w stanie oddać uroku misternej, dwukolorowej, wielożyłowej plecionki biegnącej przez prawie całą długość kabla. Za splitterkiem z logo producenta przewód rozdziela się na dwa: czarny i czerwony. Taki zabieg uniemożliwia pomylenie gniazda w kolumnach. Całość jest zakończona wyjątkowo solidnym (niestety niepozłacanym) wtykiem bananowym. Tutaj producentowi należy się mały minus – wtyki nie są spasowane równie pewnie. Niektóre da się łatwo odkręcić, innych nie. Na szczęście nie jest to duży mankament.
Kabel prezentuje się naprawdę świetnie. Jest całkiem giętki jak na swoją imponującą grubość. Plecionka została dokładnie wykonana, wtyki są dobrze spasowane. Oba kable znajdujące się w zestawie mają bardzo dobrze odmierzoną długość, różnica między nimi nie przekracza kilkunastu milimetrów, zatem odpada problem ewentualnych przesunięć fazowych dźwięku. Za wszystkie te elementy należy się firmie Taga duży plus. Wykonanie i prezencja modelu Platinum-18 przemawiają zdecydowanie za kablem.
Jeśli chodzi o rozwiązania konstrukcyjne, producent podkreśla wykorzystanie miedzi o bardzo wysokim poziomie czystości (99,99%), szesnastożyłowość plecionki i wysoką jakość izolacji. Zastosowane rozwiązania mają zapewnić przekazywanie różnych pasm dźwięku różnymi ścieżkami i tym samym uzyskanie bardzo małych strat i zakłóceń w sygnale. Słowa słowami, ale jak to się ma do rzeczywistości?

Kabel Taga Platinum-18