HiFime 9018D – audiofilski DAC w ludzkiej cenie

BRZMIENIE

Ufff… Przebrnęliśmy przez nieprzyjemności związane z użytkowaniem 9018D i możemy zająć się dźwiękiem. Ta najważniejsza część recenzji jest także dla naszego DACa najbardziej korzystna. Już na wstępie do tej części mogę z czystym sumieniem napisać: HiFime 9018D brzmi naprawdę dobrze.
Charakterystyka częstotliwościowa opisywanego modelu jest mniej więcej taka, jakiej się spodziewałem po przeczytaniu o użytym wzmacniaczu operacyjnym (jakby znanym mi z Nationite N2). Brzmienie jest raczej neutralne, wyrównane i niepodkolorowane. Jeśli miałbym wskazać najmocniejsze pasmo, byłaby to chyba góra. W niektórych momentach i na niektórych słuchawkach była ona wyraźnie podkreślona, nawet jaskrawa, świdrująca. Nie przepadam za tym. Nie są to jedna na tyle duże podbicia, aby można było mówić o przodującym paśmie. Bardziej namacalnym minusem jest tendencja do sybilizowania przy niektórych słuchawkach.
Neutralna charakterystyka sprawia, że bardzo wiele zależy od słuchawek, które do DACa podłączymy. 9018D nie ingeruje zbyt mocno w ich charakterystykę. HiFime skupia się w tym modelu nie na podbarwieniach, lecz na szczegółowości, selektywności, fakturze i wielowarstwowości dźwięku.  Muszę przyznać szczerze: świetnie mu to wychodzi!
Sabre ES9018K2M odwala kawał dobrej roboty i tworzy brzmienie bardzo dokładne, nafaszerowane maleńkimi przydźwiękami i szczególikami. Odsłuch takiego materiały daje dużo satysfakcji; słuchacz może bawić się w wynajdywanie coraz to bardziej ukrytych elementów utworu.
Pozycjonowanie jest naprawdę znakomite. Instrumenty są ulokowane bardzo precyzyjnie, nie nachodzą na siebie. DAC potrafi nawet z niezbyt przestrzennie grających słuchawek zamkniętych wydobyć niedużą, ale świetnie skonstruowaną scenę z wystarczającą ilością „powietrza” między muzykami. To ten element podobał mi się w przekazie najbardziej.
Warto zwrócić uwagę na wielowarstwowość pasm. Recenzowany produkt umie dobrze kontynuować wybrzmiewanie dźwięków, nie ograniczać ich. To dodaje bardzo dużo głębi i atrakcyjności basom, ale też zwiększa realizm sopranów i środka. Dźwięk nie sprowadza się do samych głównych tonów – obejmuje też wszystkie otaczające je składowe. Tutaj przydaje się wspomniana szczegółowość, może wręcz – małostkowość – użytego przetwornika C/A.
DAC pompuje w słuchawki wystarczającą ilość mocy, na poziomie głośności -30dB było już bardzo głośno na 32W słuchawkach. Jestem pewien, że nawet słuchawki 300W będą w stanie zagrać na 9018D głośno.
Co w kwestii napędzenia słuchawek? Jest wyraźnie lepiej, niż z większości znanych mi urządzeń mobilnych. Rekablowane CAL! i SHP5401, czyli słuchawki potrzebujące źródła, aby pokazać swe możliwości, ewidentnie zyskały dzięki wzmacniaczowi zastosowanemu w DACu. Jednocześnie muszę wspomnieć, że bezwzględnie to wzmacniacz, a nie sam przetwornik C/A, stanowi najsłabsze ogniwo. MAX wzmacnia dźwięk prawidłowo, kulturalnie, ale nie ma w tym przekazie jakichś fajerwerków, nadzwyczajnie dobrego podawania pasm. Po prostu wzmacniacz wzmacnia i nie psuje przekazu Sabre, ale też nie wykorzystuje jego możliwości w pełni. Podkreślam to, aby było jasne: nikogo nie zamierzam przekonywać, że za 500 zł można mieć absolutny hi-end. Cudów nie oczekujmy.
…ale można mieć naprawdę dużo. Brzmienie DACa jest zdecydowanie największym jego plusem. Neutralna charakterystyka wzmacniacza to mądry krok, bo taki dźwięk łatwiej jest uczynić dobrym jakościowo. Dzięki temu relatywnie niski klasowo MAX97220A nie psuje świetnego sygnału tworzonego przez referencyjnego Sabre ES9018K2M, a przy tym potrafi nieźle napędzić lubiące dobre źródło modele słuchawek. To daje dźwięk naprawdę godny docenienia, który doda blasku wszystkim słuchawkom, które tylko będą potrafiły z tego skorzystać.
Na koniec aspektów brzmieniowych jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze: obawiam się, że nie wszystkie słuchawki skorzystają z możliwości HiFime 9018D. Malutkie Brainwavzy S1, które zdecydowanie nie należą do prądożernych, nie grały dużo lepiej, niż z dobrej jakości odtwarzacza muzycznego. Tak samo będzie też z większością tanich, ciepłych dokanałówek – one nie potrzebują tysięcy voltów napięcia ani hiperszczegółowego DACa, żeby pokazać wszystkie swoje atuty. Natomiast wszelkie pełnowymiarowe słuchawki „z potencjałem” bardzo, ale to bardzo zyskają po przejściu ze smartfona albo iPoda na HiFime. Naprawdę bardzo zaskoczyło mnie, jak bardzo recenzowany sprzęt „otworzył” i „nakręcił” moje rekablowane CAL!e.
Po drugie: niestety 9018D jest trochę zaszumiony, co może przeszkadzać przy cichym odsłuchu na podatnych na szum słuchawkach (np. wspomnianych Brainwavzach S1). Na wokółusznych modelach raczej nie powinno to stanowić problemu.

1 2 3 4 5

Podziel się ze znajomymi: