Recenzja: Overwatch – nowy, ale drogi król e-sportu

E-sport

Prostota taka jest obecna w wielu grach e-sportowych: w League of Legends mamy jedną mapę i jeden tryb, a w Counter Strike’u niby jest kilka trybów gry, ale wszyscy i tak grają w podkładanie bomby. Tyle tylko, że tamte gry nastawione są na rozgrywkę drużynową, a jak sytuacja wygląda w Overwatchu? Jest to gra nastawiona na e-sport. To nie ulega wątpliwości. 30 czerwca rozpoczął się pierwszy sezon rywalizacji, który potrwa trzy miesiące. Są rangi, gra sama jest nastawiona na rozgrywkę drużynową. A co z graczami lubiącymi grać solo? Tacy też mogą się dobrze bawić, tylko na pewno nie tak dobrze jak w drużynie. Rozgrywka jest na tyle prosta, że wystarczy podążać za resztą zespołu, by pomóc swoim. Wydaje mi się jednak, że jeśli nie macie własnej drużyny, a i nie jesteście osobami, które łatwo się odnajdują na czacie głosowym z losowymi graczami, to chyba nie warto chwytać się trybu rankingowego.

Overwatch 4

Oprawa audiowizualna

Od strony audiowizualnej gra prezentuje się bardzo dobrze. Otrzymujemy komiksową grafikę, która bardzo dobrze oddaje klimat gry, jednak szczególną uwagę zwrócić trzeba na animacje, które wykonane zostały perfekcyjnie. Jeśli miałbym je porównać z animacjami filmowymi, to mógłbym przytoczyć takie firmy jak Disney czy Pixar, które osiągnęły mistrzostwo w tej dziedzinie. Również od strony dźwiękowej nie ma się do czego przyczepić. Muzyka nadaje klimatu rozgrywce i słucha się jej bardzo przyjemnie. Wielkie słowa uznania należą się osobom odpowiedzialnym za dubbing. Nie przepadam za nim, zazwyczaj gram jedynie z polską lokalizacją kinową, jednak tym razem słuchało mi się go bardzo przyjemnie. Głosy dobrane dla każdej postaci pasują bardzo dobrze, aktorzy wybrani zostali idealnie. Podsłuchiwałem troszkę oryginalnej, angielskiej wersji językowej i przyznam, że nie spodobała mi się tak bardzo jak polska.

Strona techniczna gry również stoi na najwyższym poziomie. Mój złomek to sprzęt, który z najnowszymi produkcjami już sobie nie radzi, ale w przypadku Overwatcha miałem stabilne 60 klatek na ustawieniach nisko-średnich. Przyczepić się jedynie mogę do braku dobrego obrazu w rozdzielczości 2560 × 1080. Zamiast proporcji 21:9 mamy 16:9, a obraz zamiast być rozszerzony, to zawiera czarne paski po bokach. Takie coś nie przystoi grze tak renomowanej firmy.

Overwatch `

Mikropłatności

W grze dostępne są mikropłatności. Jednak czekajcie! Zanim powiecie sobie, że nie kupujecie przez to Overwatcha, bo cena i tak jest już monstrualnie wysoka, to dajcie mi skończyć ten akapit! W skrzynkach nie znajdziemy żadnych boostów, ulepszeń, dzięki którym będziemy lepszymi graczami, czy nowych bohaterów. Każda z postaci dostępna jest od początku, a w skrzynkach, które zresztą można wydropić, znajdziemy jedynie takie bzdety jak skiny, graffiti, nowe animacje czy kredyty, za które będziemy mogli sobie kupić interesujący nas element estetyczny. Ceny? Dwa dolary za dwie skrzynki, pięć dolarów za pięć skrzynek, 10 dolarów za 11 skrzynek, 20 dolarów za 24 skrzynki i 40 dolarów za 50 skrzynek. Skrzynki z łupami bowiem odblokowujemy za każdym razem, gdy uzyskamy awans na wyższy poziom.

1 2 3 4

Podziel się ze znajomymi: