Cele gry
Celem każdej rundy jest przejęcie wszystkich terenów przeciwnika. Zazwyczaj dostajemy proste rozkazy od naszego dowódcy, który kieruje nas w jakieś miejsce, jednak możemy też odwalić samowolkę i pójść zaatakować inny, mniej chroniony cel. O ile jednak w starciach z graczami takie zabiegi miały sens, o tyle w pojedynkach z botami przejęcie bazy mniejszym oddziałem to często bardzo trudne zadanie. Aby zająć cel trzeba zdominować obszar. Możemy to zrobić niszcząc radar, eliminując wszystkich przeciwników lub, po prostu, mając liczebną przewagę na tym terenie. Po przejęciu obszaru udostępniane jest kilka możliwych punktów odrodzeń, między którymi, po śmierci, możemy się przełączać. Możemy też stworzyć własny punkt odrodzenia, umieszczając w dowolnym miejscu na naszym terenie odpowiednią ciężarówkę.
Czy tych celów nie jest za mało?
No właśnie. Kontrola terytorium to bardzo ciekawy pomysł na grę, ale ma jedną wadę – z czasem robi się nudny, tym bardziej, jeśli akurat gramy z botami. Brakuje mi tu chociażby prostego drużynowego deathmatchu na wyluzowanie, taktycznego podkładania bomby w bazie, przejmowania flagi czy czegoś w tym stylu. Pytanie tylko, czy nie zepsułoby to charakteru gry. Mimo wszystko to ma być opowieść o polu bitwy, a takie rzeczy chybaby za bardzo nie pasowały. Mimo to jeśli odpowiednio by je zaimplementować do gry, to mogłoby to wyjść ciekawie.

